Rachunek podstawowy – czy faktycznie za darmo?

kalkulator i dokuementy bankowe

Rachunek podstawowy - czy faktycznie za darmo?

2018-08-22
Rachunek podstawowy – czy faktycznie za darmo?
Średnia ocena: 5

Od 8 sierpnia wszystkie banki i SKOKi mają obowiązek posiadać w swojej ofercie tzw. rachunek podstawowy. Ma być to darmowy produkt, który będzie zachęcał osoby nieposiadające żadnego rachunku, do skorzystania z rozwiązań bankowych i transakcji bezgotówkowych. Kto może założyć rachunek podstawowy? Czy rzeczywiście jest on za darmo? Sprawdźmy!

Co to jest rachunek podstawowy?

Rachunek podstawowy jest rozwiązaniem, które według Unii Europejskiej, ograniczy wykluczenie finansowe obywateli i upowszechni bezgotówkowe transakcje bankowe. Dzięki zniesieniu opłat za prowadzenie rachunku, każdy bez względu na sytuację finansową, będzie mógł założyć i korzystać z konta bankowego przynajmniej w podstawowym zakresie. Jaki jest to zakres? W przypadku rachunku podstawowego całkowicie darmowe musi być:
  • otwarcie i prowadzenie rachunku,
  • wydanie karty płatniczej,
  • wykonanie do 5 krajowych transakcji płatniczych w miesiącu,
  • wykonanie do 5 krajowych transakcji we wpłatomatach i bankomatach nie należących do dostawcy rachunku,
  • działania na bankomatach i wpłatomatach własnych (dostarczyciela rachunku).
Nie ma jednak co liczyć na opcję usług kredytowych, limitów kredytowych, a także części usprawnień np. możliwości złożenia wniosku o 500+ .

Za co trzeba będzie zapłacić?

Chociaż rachunek podstawowy miał być co do zasady darmowy, to jednak jego mocno ograniczona forma sprawia, że ciężko będzie się zmieścić w limitach. A za każdą transakcję powyżej ustalonego maksimum (5 operacji miesięcznie), będziemy więc musieli zapłacić. Ile? To już zależy od dostawcy rachunku podstawowego. Według przepisów, prowizja nie może być jednak wyższa od najczęściej stosowanych przez bank opłat za podobne transakcje, w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Czy za coś jeszcze trzeba będzie zapłacić? Owszem. Za wszystkie transgraniczne transakcje płatnicze (np. przelewy SEPA), czy np. dodatkowe limity. Biorąc pod uwagę powyższe, trudno oprzeć się wrażeniu, że rachunek nie za bardzo wpisuje się w potrzeby konsumentów. W momencie, gdy są szeroko dostępne wygodne płatności telefonem czy kodami, możliwość wykonania raptem kilku operacji w miesiącu wydaje się niewystarczająca. Ale dajmy temu rozwiązaniu szansę. Oczywiście ma ono pewne wady, ale skoro rozwiązanie jest dla „wszystkich” to będzie można je jakoś przełknąć. Tylko czy na pewno jest dla wszystkich?

Kto i jak może otworzyć rachunek podstawowy?

Rachunek podstawowy może otworzyć tylko i wyłącznie osoba, która nie posiada żadnego innego konta w polskiej walucie. Decydując zatem się na otwarcie rachunku podstawowego należy najpierw zamknąć wszystkie posiadane rachunki (wyjątkiem są konta walutowe) i dopiero wtedy złożyć wniosek o rachunek podstawowy. Jak można tego dokonać? Tu również wszystko zależy od banku. W większości przypadków trzeba udać się osobiście do placówki banku i złożyć papierowy wniosek. Takie rozwiązanie, to kolejny dowód, że rachunek podstawowy nie do końca odnajduje się w realiach nowoczesnej bankowości. Możliwość założenia i zarządzania kontem przez Internet jest opcją, z której klienci chętnie i często korzystają. Cofanie się w usługach o kilka lat raczej nie zachęci do skorzystania z rachunku podstawowego. Warto w tym miejscu też dodać, że wybrany przez nas bank będzie miał aż 10 dni na otworzenie rachunku, co oznacza, że przez ten czas możemy być odcięci od płatności bezgotówkowych.

Banki niechętne rachunkowi podstawowemu?

Aby w ogóle znaleźć informacje o rachunku podstawowym trzeba się mocno postarać. Część konsultantów nie jest w stanie udzielić kompleksowych informacji, a wcale nie lepiej jest na stronach internetowych. Zdarzają się sytuacje, że bank zamiast umieścić informacje o rachunku obok innych kont osobistych, dodaje je np. w zakładce Usługi, oczywiście na samym dole. Opis darmowego konta również nie zachęca – zamiast skorzystać z „języka korzyści” banki stosują taktykę „języka strat” pokazując, na co nie możemy liczyć otwierając rachunek podstawowy. Trudno się jednak dziwić bankom – mają obowiązek oferować za darmo coś, za co do tej pory inkasowały prowizje i opłaty. Wszystko to sprawia, że trudno wróżyć rachunkowi podstawowemu świetlaną przyszłość. Samo rozwiązanie jest mocno okrojone i z całą pewnością nie zachęci osób, które miały już konto. Natomiast te osoby, które rzeczywiście mogłyby na nim skorzystać będą miały problem, aby w ogóle znaleźć o nim informacje. Nie ma zatem co liczyć na rewolucję w dostępie do usług bankowych.

Komentarze

Facebook